Nie ma to jak solidny GPS, z którego miarowo rozbrzmiewa głos przystojnego celebryty i prowadzi nas to w lewo to w prawo, bezbłędnie do celu. Jednak na zdobywanie malowniczych szczytów polskich gór polecam zabrać tradycyjny przewodnik.

A to dlatego, że na szlaku nie tylko długość i szerokość geograficzna jest ważna. Szczególnie jeśli jedziemy w jakiś rejon pierwszy raz. Osobiście najbardziej lubię serię przewodników górskich wydawnictwa Bezdroża, seria z falą. Napisali je ludzie, którzy przeszli góry wzdłuż i w szerz, i z reguły wiedzą, którędy człowieka poprowadzić. Dla leniuchów organizacyjnych są w nich gotowe trasy ułożone i pod bardziej, i pod mniej wprawne nogi. Książeczki są małe, lekkie, a informacje w nich ładnie posegregowane. Każda trasa jest przedstawiona na dwuwymiarowym wykresie, jej opis przeplatają zdjęcia, na marginesie są ikonki ułatwiające orientację w tekście. Także GPS można zabrać, ale tylko na wszelki wypadek:)